Na północ od jeziora Roxen

No i udało się. Plan minimum wykonany, czyli cztery dłuższe wycieczki. Ostatnia to wycieczka na tereny położone na północ od jeziora Roxen, które okrążyłem szosą w zeszłym roku. Dodam, że przy okazji pobiłem jakiś tam swój rekordzik: najdalej na północ na rowerze. Ale nie to było moim zamiarem. Ot, nowe drogi i miejsca chciałem zobaczyć. I udało się. Okazało się także, że górki w tym kierunku są też niczego sobie. A ze dwa podjazdy były długie jak w prawdziwych górach. Kilka szutrów po drodze, fajny zjazd w kierunku Motala Strom, a potem jazda na patelni, niestety w sporym wietrze.

Szło jednak fajnie, około 60 km pyknęło także byłem zadowolony. Czas wracać do Polski.

Komentarze

Popularne posty