Sverige #5

Tym razem raczej krótki wpis. Ostatnio pisałem o naszej wizycie w rezerwacie znajdującym się na południe od miasta. Wczoraj pojechaliśmy autem w jego południową część, bardziej dziką i chyba ciekawszą. Na terenie rezerwatu znajdują się także jakieś domostwa, sami przechodziliśmy przez zagubioną w tej dziczy wioskę. Poza tym widzieliśmy starzejące się jezioro, trochę lasów i łąk, potoków i bagien, słowem, jak na pięciokilometrową wycieczkę całkiem sporo. Przy każdym parkingu znajduje się orientacyjna mapka z opisem co możemy zobaczyć na terenie rezerwatu oraz skrzyneczki z mapkami i broszurami dla turystów.

DSC_4938

Widok grillujących, oczywiście w miejscu do tego przeznaczonym, Szwedów już nas nie zdziwił. Ciekawostką natomiast jest, że psy bez smyczy można puszczać tylko między 15 listopada a 1 marca. Czyżby ochrona rowerzystów? Poza tym drogi są najczęściej odgrodzone od lasów, pewnie po to, żeby dzikie zwierzęta nie ginęły pod kołami. Oczywiście co jakiś czas są furtki przez które można swobodnie przejść.

Co do samego rezerwatu, przede wszystkim chronione są tu stare dęby ale można też ponoć odnaleźć pozostałości osad z epoki żelaza. Z innych ciekawostek to w XX wieku teren ten był poligonem wojskowym. Po drodze widzieliśmy też kilka wież widokowych, niestety w obecnej porze roku dla nas niedostępnych.

A propos poruszanego już tematu kulinariów przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz, a mianowicie słodycze o smaku salmiaka, czyli z dodatkiem słonej lukrecji (odmiana lukrecji z dodatkiem chlorku amonu). Są one popularne w Skandynawii oraz Holandii. Swego czasu nasz współlokator częstował nas tego typu smakołykami od siostry, która mieszkała wtedy w Finlandii. Dzięki Mundek! Ja osobiście lubię te słodycze i nie omieszkałem nabyć sobie nawet takie cuksy o jakże chojrackiej nazwie Fisherman’s Friend.

DSC_5240

To chyba tyle na dziś, więcej możecie „wyczytać” z zaktualizowanej dziś galerii.

Komentarze

Popularne posty