Kampinos w doborowym towarzystwie
Tym razem nie będzie okolic Łodzi. W ostatni weekend wybraliśmy się z kumplem do Stolicy, odwiedzić drugiego kumpla. Plan był prosty. W piątek wspólne piwko, a w sobotę przejażdżka rowerami po Puszczy Kampinoskiej. Nocowaliśmy na Żoliborzu, także nie było do lasu daleko.
Niestety w sobotę rano okazało się, że kolega "warszawiak" (oryginalnie nasz, łódzki, a nawek bałucki chłopak) się zaziębił. Ruszyliśmy więc we dwóch. Kolega na MTB, ja na przełaju. Powiem tak, przełaj zdał egzamin, bo po raz kolejny okazał sie uniwersalnym rowerem. Ale mając w stajni także MTB, następnym razem jednak postawię na niego. Piach i błoto to jedno ale na wielu leśnych drogach i dróżkach telepało mną niemiłosiernie. Z drugiej strony dobrze, bo mimo nieco ponad 70 km czułem się, jakbym przejechał ze 100. Tak często musiałem podnosić tyłek i pracować na nogach.
Sama puszcza, super! Już planujemy (tak jak pisałem, tym razem wezmę MTB) zwiedzić jej drugą, zachodnią część. Ale wracając do części wschodniej mamy tam i wydmy i piękne lasy i bagna i mokradła. Przez niektóre z nich przebiegają kładki.
Generalnie, mimo iż z mojej winy wyjazd tylko jednodniowy (w nd wypadła komunia w rodzinie) to bardzo udany. Zresetowałem się zacnie!
Acha, do tego w drodze powrotnej miałem okazję wypróbować saddleback'a. Jest dobrze, już w najbliższy piątem przyda się na wyjeździe do Krzętowa.








[video width="1280" height="960" mp4="https://video.relive.cc/strava_984591980_1494704274148.mp4"][/video]
Niestety w sobotę rano okazało się, że kolega "warszawiak" (oryginalnie nasz, łódzki, a nawek bałucki chłopak) się zaziębił. Ruszyliśmy więc we dwóch. Kolega na MTB, ja na przełaju. Powiem tak, przełaj zdał egzamin, bo po raz kolejny okazał sie uniwersalnym rowerem. Ale mając w stajni także MTB, następnym razem jednak postawię na niego. Piach i błoto to jedno ale na wielu leśnych drogach i dróżkach telepało mną niemiłosiernie. Z drugiej strony dobrze, bo mimo nieco ponad 70 km czułem się, jakbym przejechał ze 100. Tak często musiałem podnosić tyłek i pracować na nogach.
Sama puszcza, super! Już planujemy (tak jak pisałem, tym razem wezmę MTB) zwiedzić jej drugą, zachodnią część. Ale wracając do części wschodniej mamy tam i wydmy i piękne lasy i bagna i mokradła. Przez niektóre z nich przebiegają kładki.
Generalnie, mimo iż z mojej winy wyjazd tylko jednodniowy (w nd wypadła komunia w rodzinie) to bardzo udany. Zresetowałem się zacnie!
Acha, do tego w drodze powrotnej miałem okazję wypróbować saddleback'a. Jest dobrze, już w najbliższy piątem przyda się na wyjeździe do Krzętowa.
[video width="1280" height="960" mp4="https://video.relive.cc/strava_984591980_1494704274148.mp4"][/video]
Komentarze