Doliną Mrogi do rezerwatu Rawki
Kilka dni temu kumpel powiedział mi o fajnej trasie niedaleko mojego domu. Jakieś 13 km od niego znajduje się ośrodek położony nad rzeką Mrogą. Dojazd do niego wzdłuż doliny tej rzeki miał być dość pofałdowany i urokliwy. Kolega mówił o odcinku od drogi 715 do rzeczonego ośrodka i dalej. Ja dojeżdżałem w to miejsce od zachodu, jadąc doliną Mrogi już od Gałkówka. Od razu po skręceniu w asfalt biegnący wzdłuż rzeki moim oczom ukazał się sielankowy obrazek. Po prawej Mroga z wieloma odnogami i wysepkami, później także stawy hodowlane jak i rozlewiska. Ponieważ do okresu pełnej wegetacji jest jeszcze trochę czasu, sporo roślin przybiera jeszcze barwy jesienne, co nadawało temu miejscu tajemniczości.

Po przeskoczeniu trasy 715 mogłem przekonać się, że faktycznie jest tu kilka fajnych podjazdów, a sama droga wije się urokliwie, tak jak lubię. Jednak najbardziej w tej części trasy podobał mi sie odcinek od przekroczenia Mrogi przez Tworzyjanki. Wąski asfalcik, po prawej stroma skarpa, po lewej rzeka i długi zakręt w prawo. Dość czujnie, bo gdyby jakiś miejscowy Kubica jechał z naprzeciwka to nie ma nawet gdzie uciec. Potem po przejechaniu wioski droga pnie się w górę. Dość ostro zresztą.


Normalnie, a raczej, rowerem szosowym jechałbym po podjeździe dalej asfaltem w kierunku Jeziorka. Ale, czy już pisałem, że kocham przełaja? Wcześniej przygotowana trasa kazała jechać prosto, w stronę Nowych Wągrów. Szutrowa droga, wyjeżdżam częściowo z lasu a tam obrazek jak z jakichś niższych Beskidów. Kilka domków, na grzbietach wzniesień lasy a poza tym pola. Potem już asfaltem biegnącym przez grzbiet w miejscowości Wągry, skąd widać było Rogów.
Dalej różnymi wiochami, trochę asfaltem, trochę drogami gruntowymi. Szczerze mówiąc, jadąc niektórymi z nich, aż dziw brał, że w centrum Polski są takie miejsca. Wydawało się, jakby niektóre z nich położone były na jakichś zapomnianych rubieżach.

Najlepsza przygoda spotkała mnie jednak za miejscowością Popień. Tuż przed wjazdem do rezerwatu na rzece Rawce na polach pod lasem zauważyłem cztery duże ptaki. I tak chciałem przystanąć na popas. Zatrzymałem się, wyciągnąłem telefon w celu nagrania filmu (kamerka sportowa ma za szeroki kąt do takich zdjęć) i zacząłem powolutku zbliżać się do skraju drogi bliższego tego pola. Pomiędzy drogą, a polem był jeszcze około metrowy wał oraz pojedyńcze drzewa, więc miałem nadzieję, że nie spłoszę ptaków. Niestety, żurawie, bo potem sprawdziłem, że to były one są diablo czujne i niechący je wystraszyłem. Poderwały się do lotu...coś pięknego. Te ptaki są większe od bocianów, jch skrzydła mogą mieć ponad 2 metry rozpiętości. Do tego wydają bardzo charakterystyczne dźwięki. Czułem się jak w zupełnie innym świecie. Jak w jakiejś dżungli. Zrobiły olbrzymie koło nad moją głową i wylądowały w niewidocznym dla mnie miejscu po drugiej stronie drogi.
Dalej drogą przez rezerwat dojechałem do asfaltu, z którego po 3 kilometrach skręciłem, by udać się w drogę powrotną, w stronę Rewicy, gdzie znów przecinałem Rawkę, a potem jechałem wzdłuż jej biegu. Nic dziwnego, że rzeka ta, przynajmniej na tym odcinku, jest rezerwatem. Zresztą gdzieś niedaleko ma swoje źródła. Jak będzie cieplej, muszę przejechać wzdłuż Rawki od źródeł do...zobaczymy dokąd.
Dalsza część drogi miała zahaczać o Koluszki, z czego nie byłem zbyt zadowolony. Ale nie było za bardzo innego wyjścia. Okazało się jednak, że nie jest tak źle. W Koluszkach jechałem np. drogami gruntowymi pomiędzy torami w lesie, a potem już samym lasem. Bardzo fajna droga.

Niestety, przy obecnym stanie wód gruntowych musiałem nieco zmodyfikować zaplanowaną trasę i w Pogorzałych Ługach oraz Starych Chrustach przeprosić się z asfaltami na rzecz dróg leśnych/polnych. Było tyle wody, że ciężko byłoby to jakoś obejść.
Trasa może nie była długa (60km) i na pewno będę ją modyfikował celem wydłużenia, ale póki co jest to najfajniejsza trasa z mojego nowego domu. Podjazdy, które lubię, sporo fajnych dróg gruntowych, dzika przyroda i zapomniane wsie. Dla mnie bomba.
[video width="1280" height="960" mp4="https://video.relive.cc/strava_897406215_1489338451158.mp4"][/video]
Po przeskoczeniu trasy 715 mogłem przekonać się, że faktycznie jest tu kilka fajnych podjazdów, a sama droga wije się urokliwie, tak jak lubię. Jednak najbardziej w tej części trasy podobał mi sie odcinek od przekroczenia Mrogi przez Tworzyjanki. Wąski asfalcik, po prawej stroma skarpa, po lewej rzeka i długi zakręt w prawo. Dość czujnie, bo gdyby jakiś miejscowy Kubica jechał z naprzeciwka to nie ma nawet gdzie uciec. Potem po przejechaniu wioski droga pnie się w górę. Dość ostro zresztą.
Normalnie, a raczej, rowerem szosowym jechałbym po podjeździe dalej asfaltem w kierunku Jeziorka. Ale, czy już pisałem, że kocham przełaja? Wcześniej przygotowana trasa kazała jechać prosto, w stronę Nowych Wągrów. Szutrowa droga, wyjeżdżam częściowo z lasu a tam obrazek jak z jakichś niższych Beskidów. Kilka domków, na grzbietach wzniesień lasy a poza tym pola. Potem już asfaltem biegnącym przez grzbiet w miejscowości Wągry, skąd widać było Rogów.
Dalej różnymi wiochami, trochę asfaltem, trochę drogami gruntowymi. Szczerze mówiąc, jadąc niektórymi z nich, aż dziw brał, że w centrum Polski są takie miejsca. Wydawało się, jakby niektóre z nich położone były na jakichś zapomnianych rubieżach.
Najlepsza przygoda spotkała mnie jednak za miejscowością Popień. Tuż przed wjazdem do rezerwatu na rzece Rawce na polach pod lasem zauważyłem cztery duże ptaki. I tak chciałem przystanąć na popas. Zatrzymałem się, wyciągnąłem telefon w celu nagrania filmu (kamerka sportowa ma za szeroki kąt do takich zdjęć) i zacząłem powolutku zbliżać się do skraju drogi bliższego tego pola. Pomiędzy drogą, a polem był jeszcze około metrowy wał oraz pojedyńcze drzewa, więc miałem nadzieję, że nie spłoszę ptaków. Niestety, żurawie, bo potem sprawdziłem, że to były one są diablo czujne i niechący je wystraszyłem. Poderwały się do lotu...coś pięknego. Te ptaki są większe od bocianów, jch skrzydła mogą mieć ponad 2 metry rozpiętości. Do tego wydają bardzo charakterystyczne dźwięki. Czułem się jak w zupełnie innym świecie. Jak w jakiejś dżungli. Zrobiły olbrzymie koło nad moją głową i wylądowały w niewidocznym dla mnie miejscu po drugiej stronie drogi.
[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=soKluOdzPmg[/embedyt]
Dalej drogą przez rezerwat dojechałem do asfaltu, z którego po 3 kilometrach skręciłem, by udać się w drogę powrotną, w stronę Rewicy, gdzie znów przecinałem Rawkę, a potem jechałem wzdłuż jej biegu. Nic dziwnego, że rzeka ta, przynajmniej na tym odcinku, jest rezerwatem. Zresztą gdzieś niedaleko ma swoje źródła. Jak będzie cieplej, muszę przejechać wzdłuż Rawki od źródeł do...zobaczymy dokąd.
Dalsza część drogi miała zahaczać o Koluszki, z czego nie byłem zbyt zadowolony. Ale nie było za bardzo innego wyjścia. Okazało się jednak, że nie jest tak źle. W Koluszkach jechałem np. drogami gruntowymi pomiędzy torami w lesie, a potem już samym lasem. Bardzo fajna droga.
Niestety, przy obecnym stanie wód gruntowych musiałem nieco zmodyfikować zaplanowaną trasę i w Pogorzałych Ługach oraz Starych Chrustach przeprosić się z asfaltami na rzecz dróg leśnych/polnych. Było tyle wody, że ciężko byłoby to jakoś obejść.
Trasa może nie była długa (60km) i na pewno będę ją modyfikował celem wydłużenia, ale póki co jest to najfajniejsza trasa z mojego nowego domu. Podjazdy, które lubię, sporo fajnych dróg gruntowych, dzika przyroda i zapomniane wsie. Dla mnie bomba.
[video width="1280" height="960" mp4="https://video.relive.cc/strava_897406215_1489338451158.mp4"][/video]
Komentarze