Sverige #8

Minął tydzień od naszego wiosennego przyjazdu do Szwecji i już wiem, że ciężej będzie coś pisać. Bo w zasadzie mógłbym tylko potwierdzać to, co pisałem już będąc tu zimą. Jedna rzecz jest nowa i trochę mnie zastanawia: czuję się jakbym tu wrócił a nie ponownie przyjechał…to zastanawiające.


Jak być może już pisałem tym razem mieszkamy w innym miejscu. Mieszkanie jest nieco mniejsze i znajduje się na nowym osiedlu. Przysługuje nam piwnica jednak musimy czekać na jej opróżnienie, także póki co rowery mieszkają w salonie. Poza tym do sprawdzonych rozwiązań znanych nam z poprzedniego lokum doszły nowe. Tu już wszystkie wspólne drzwi (na klatkę, do piwnic, od windy, od pomieszczenia na wózki) można otworzyć za pomocą przycisku na ścianie. Oczywiste ułatwienie dla osób niepełnosprawnych ale nie tylko. Już podczas rozpakowywania auta po podróży doceniłem to udogodnienie, a później także objuczony większymi zakupami, wracając ze spaceru z Karolcią czy z roweru. Naduszasz przycisk, pyk, i drzwi się same otwierają, nie gimnastykujesz się, nie zastawiasz drzwi jedną kończyną żeby nie uderzyły w wózek, czy nie zgniotły pomidorków. Mała rzecz, a cieszy.


DSC_5767


Co do starych, sprawdzonych rozwiązań, nie wiem czy pisałem jak wyglądają ulice na osiedlach. Oczywiście asfaltowe ścieżki rowerowe, szerokie chodniki, bla bla, norma. Ale poza tym przystanki są usytuowane w zwężkach. To znaczy co jakiś czas jezdnia zwęża się do jednego pasa i tam jest przystanek. Genialne w swej prostocie i jak zwiększa bezpieczeństwo pieszych. Takiego autobusu nie ma fizycznie jak wyprzedzić. Poza tym takie zwężki są też czasem tam, gdzie nie ma przystanków i zapewne mają na celu zmniejszyć średnią prędkość aut na osiedlach. Bo umówmy się, Szwedzi mają większą kulturę życia generalnie ale święci też nie są, o dziwo to jednak ludzie. Acha, na tych zwężkach panuje zasada kto pierwszy ten lepszy, nie ma żadnych znaków pierwszeństwa, czyli w naszym kraju byłaby klapa zapewne.


No dobra, wracając do miejsca zamieszkania. Z poprzedniego mieliśmy jakieś 10 minut do bardzo fajnego parku blisko centrum, tyleż do niewielkiego lasu i ze 20 do centrum. No i tak się zastanawialiśmy jak to tutaj będzie. I teraz tak, do takiego dużego kompleksu obszaru chronionego, który nie wiem jak Wam opisać więc podaję link (http://www.linkoping.se/Miljo-halsa/Natur/Naturreservat/Tinnero/) mamy kilometr. Gdzieniegdzie pasą się owieczki, czasem krowy, w środku jest wioska która ma pokazywać jak się żyło onegdaj. Są starzejące się jeziorka, bagna, lasy, takie pomieszanie Beskidu Niskiego (przestrzenie) z Sudetami (kamory) tyle, że to raczej lekka wyżyna niż góry. Sporo jest tam ptactwa, szczególnie na największym na tym obszarze jeziorku.




[caption id="attachment_972" align="aligncenter" width="300"]DCIM100GOPRO DCIM100GOPRO[/caption]

Do tego samego parku co wtedy mamy najkrótszą drogą taką samą odległość. Tylko że odkryliśmy fajniejszą drogę. Od nas można w 5 minut dojść do jeziorka, od którego zaczyna się potok. Tak, potok taki jak w górach, z kamorami, wartkim nurtem i…wodospadami. Wije się w wąskim wąwozie, w którym mieści się też, a jakże, ciąg pieszo rowerowy. Jest to także dogodna i jakże przyjemna droga do centrum.


DSC_5675


Poza tym udało mi się odbyć też dwie wycieczki rowerem szosowym. Bajka. Nie tylko widoki, wijące się idealnie równe drogi, podjazdy, zjazdy ale także znikomy ruch. A jak już nawet trafi się auto to mija rowerzystę najczęściej w odległości drugiej szerokości samochodu ewentualnie przepisowego 1,5 metra. A widoki, cóż, skałki, jeziorka, zameczki, pałacyki, śluzy…a ja byłem tylko na dwóch wycieczkach póki co.


Zresztą więcej obrazują zdjęcia: tu generalnie z Linko i tu z wycieczek rowerowych.

Komentarze

Popularne posty