Kamil Maćkowiak-ciekawostka
Kilka miesięcy temu, jeszcze przed wakacjami miałem przyjemność obejrzeć sztukę pt "Totalnie szczęśliwi". Sztuka naprawdę świetna, fajnie zagrana i zabawna, a zarazem dająca do myślenia. To co mi się w niej najbardziej podobało, to nie liniowa konwencja akcji. Raz sztuka może trwać 1,5 innym razem 2,5 godziny. Wiele zależy zarówno od aktorów jak i publiczności. W moim przypadku wersja sztuki należała do tych dłuższych. Świetną rolę zagrał w niej Kamil Maćkowiak, którego nazwisko gdzieś mi się wcześniej obiło o uszy. Sprawdziłem i faktycznie grał jakieś pomniejsze role w jakichś serialach, więc pewnie widziałem gościa, w którejś z reklam telenoweli w TV.
I mogłoby mnie to zniechęcić ale do gry aktorskiej mam trochę taki stosunek jak do muzyki. To znaczy, muzyka która niekoniecznie mnie porusza słuchana w radio, czy odtwarzana w ten czy inny sposób, może mieć zupełnie inny wymiar grana na żywo. Oczywiście są wykonawcy, którzy puszczani "z taśmy" są świetni, a na żywo w ogóle rzucają na kolana. Są jednak też tacy, którzy obiektywnie są świetni, mnie ani ziębią ani grzeją ale na żywo potrafią zauroczyć.
Z wielkich, moim zdaniem, aktorów miałem okazję na żywo, jak i na ekranie zobaczyć jednego: Janusza Gajosa. To znaczy grał na scenie z Jandą ale jej talent mnie nie zachwyca akurat. Miałem chyba 19 lat i wtedy zrozumiałem na czym polega różnica między aktorem, który ma talent i wie co robi na scenie od tego, który ma jedno bądź drugie ale nie jest kompletny. O miernotach typu bracia Mroczek nawet nie wspomniam...są poza skalą.
Kamila Maćkowiaka na ekranie nie widziałem, a przynajmniej nie kojarzę. Na scenie natomiast widziałem Go dwa razy. Poza sztuką, o której już wspominałem, w ostatni wtorek byłem na "Diva show". Nie ma co ukrywać, dla mnie jako laika do Pana Gajosa wiele mu brakuje. Prawdopodobnie też jest innym typem aktora. Jest jednak naprawdę dobry. A to, co najbardziej mi się u niego podoba, to kontakt z publicznością i dystans do siebie. Niby cechy, które każdy aktor powinien posiadać, a bywa z tym różnie.
Polecam samemu wyrobić sobie zdanie, choć łatwe to nie będzie, co już może świadczyć o popularności Maćkowiaka, przynajmniej na łódzkich scenach. Z tego co się orientuję biletów na "Diva show" na ten rok już nie ma. I nie myślcie sobie, że to powód miejsca, w którym wystawiana jest sztuka. Sala ma około 150 miejsc.
A właśnie, kolejna ciekawostka: Fundacja Kamila Maćkowiaka mająca na celu stworzyć kolejne miejsce promującą sztukę w Łodzi. Jestem za. Niech chłop działa, bo umie i lubi to co robi.
I mogłoby mnie to zniechęcić ale do gry aktorskiej mam trochę taki stosunek jak do muzyki. To znaczy, muzyka która niekoniecznie mnie porusza słuchana w radio, czy odtwarzana w ten czy inny sposób, może mieć zupełnie inny wymiar grana na żywo. Oczywiście są wykonawcy, którzy puszczani "z taśmy" są świetni, a na żywo w ogóle rzucają na kolana. Są jednak też tacy, którzy obiektywnie są świetni, mnie ani ziębią ani grzeją ale na żywo potrafią zauroczyć.
Z wielkich, moim zdaniem, aktorów miałem okazję na żywo, jak i na ekranie zobaczyć jednego: Janusza Gajosa. To znaczy grał na scenie z Jandą ale jej talent mnie nie zachwyca akurat. Miałem chyba 19 lat i wtedy zrozumiałem na czym polega różnica między aktorem, który ma talent i wie co robi na scenie od tego, który ma jedno bądź drugie ale nie jest kompletny. O miernotach typu bracia Mroczek nawet nie wspomniam...są poza skalą.
Kamila Maćkowiaka na ekranie nie widziałem, a przynajmniej nie kojarzę. Na scenie natomiast widziałem Go dwa razy. Poza sztuką, o której już wspominałem, w ostatni wtorek byłem na "Diva show". Nie ma co ukrywać, dla mnie jako laika do Pana Gajosa wiele mu brakuje. Prawdopodobnie też jest innym typem aktora. Jest jednak naprawdę dobry. A to, co najbardziej mi się u niego podoba, to kontakt z publicznością i dystans do siebie. Niby cechy, które każdy aktor powinien posiadać, a bywa z tym różnie.
Polecam samemu wyrobić sobie zdanie, choć łatwe to nie będzie, co już może świadczyć o popularności Maćkowiaka, przynajmniej na łódzkich scenach. Z tego co się orientuję biletów na "Diva show" na ten rok już nie ma. I nie myślcie sobie, że to powód miejsca, w którym wystawiana jest sztuka. Sala ma około 150 miejsc.
A właśnie, kolejna ciekawostka: Fundacja Kamila Maćkowiaka mająca na celu stworzyć kolejne miejsce promującą sztukę w Łodzi. Jestem za. Niech chłop działa, bo umie i lubi to co robi.
Komentarze