Bieganie czas zacząć...mam nadzieję, że się uda

Ponieważ pogoda stała się zbyt kapryśna na dłuższe rowerowe wypady, a już na pewno na szosie, na której po deszczu jedzie się jak po lodzie, postanowiłem zmienić dyscyplinę na okres jesienno-zimowy. Tanią alternatywą na utrzymanie kondycji jest bieganie. A że dawno temu się biegało sporo...

Myślałem o tym od jakiegoś czasu ale impuls przyszedł wczoraj, kiedy to dostałem pulsometr od Brata, który nie może biegać ze względu na problemy z kolanem. Tak więc postanowiłem, że dziś zacznę. Bez większych planów. Ot, rekonesans i sprawdzenie czy można biegać w pobliskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego.

Jestem z siebie o tyle dumny, że akurat jak wychodziłem zaczęło padać, a ja się nie poddałem. Mimo, że jedyne buty nadające się do biegania jakie mam to bardzo stare convers'y, zupełnie pozbawione bieżnika.

Najpierw miałem jeszcze wizytę u Dyrektora szkoły, który wyraził zgodę na moje tam bieganie :).

Wedle moich wyliczeń, trochę  'na oko', przebiegłem jakieś 2 700-3000 metrów. Także szału ni ma ale tragedii też nie. Czułem, że mogę sporo więcej, ale powoli, powoli, wszystko w swoim czasie. Poza tym trochę się ślizgałem na trawie :/, dlatego też zmierzenie tętna maksymalnego zostawiam na inny raz. Póki co maksymalne miałem 174.

No, to chyba tyle. Pozostanie mi nabyć jakies tanie buty do biegania, oraz może coś w stylu softshell i jazda. Chcę dojść do minimum dwóch razy w tygodniu plus raz trening siłowy. A jakby udało się kupić trenażer to jeszcze raz w tygodniu na rowerku w domku :). No, zobaczymy co mi z tych planów wyjdzie.

Komentarze

Popularne posty