Sverige #10 - odcinek specjalny

Dziś wpis specjalny, gdyż będący pokłosiem mającego wczoraj (6 czerwca) miejsce Narodowego Święta Szwecji, zwanego niegdyś Świętem Flagi. To taki odpowiednik naszego 11 listopada tylko, że dużo słabszy. Tak, Szwedzi w ogóle nie potrafią we właściwy sposób upamiętnić tego, jakże ważnego dla każdego narodu, dnia. Myślę, że wiele mogliby się nauczyć od moich rodaków, przepraszam Rodaków.

W miarę możliwości przejrzałem wczoraj po południu szwedzkie media, w tym stacje TV i strony internetowe co ważniejszych gazet. I nigdzie nie było żadnej wzmianki o prawdziwym świętowaniu. Jakieś koncerty, konkursy, biegi, pokazy i inne duperele. No u nas też to jest, jasne, ale gdzie clou całej sprawy? Dlaczego, ja się pytam, Szwedzi, jak na prawdziwych Patriotów przystało nie rozpirzyli swojej stolicy? No chociaż jakiegoś mniejszego miasta. Dzielnicy? Nie wyrywali płyt chodnikowych, nie lali się z policją. Co to za świętowanie? Siły nie mają czy co?

A przecież powodów do "obrony" swojej czystości rasowej mają znacznie więcej. Są tu całe osiedla emigrantów z różnych stron świata.I ja nie wnikam czy to dobrze, czy źle, bo nie o to tutaj chodzi. Chodzi o to, że szanują swoją, bądź co bądź własność. Przecież te chodniki, ta policja i jej praca są opłacane z ich podatków. To samo u nas, ale nasi troglodyci tego nie rozumieją.

DSC_6522 DSC_6511

No dobra, dość żartów. W fotograficznym, niemal dosłownie, skrócie, w Linkoping dzień ten wyglądał tak: półmaraton, w którym jak na 100 tysięczne miasto wystartowało sporo uczestników a i kibiców na trasie nie brakowało. Koncert, pokaz starych samochodów automobilklubu Linkoping, atrakcje dla dzieci, w tym przejażdżki kucem, pokazowe lekcje judo i wiele innych. Zdjęcia, głównie aut, znajdziecie w galerii.

DSC_6540

Komentarze

Popularne posty