Narty, narty i po nartach

W tym roku udało się bez problemów organizacyjno-pogodowych, wyjechać na kilka dni na narty. Wybór padł na Szklarską Porębę. Tam onegdaj szlifowałem swoje umiejętności, lubię tą miejscowość no i do tego od roku działa tam sześcioosobowa kanapa, co bardzo rozładowuje kolejki. Do tego jedna z lepszych restauracji jakie znam-Metafora i należąca do tych samych właścicieli klimatyczna knajpa-Jazgot i w zasadzie czego więcej trzeba?
Jedyny możliwy termin wyjazdu wypadł między 8 a 12 lutego. Okazało się, że trafiliśmy idealnie z pogodą. Owszem, było zimno, ale przede wszystkim nie brakowało śniegu i trasy były naprawdę świetnie przygotowane. Co ważne, śnieg był świeży, gdyż padało cały dzień przed naszym przyjazdem i w czwartek, czyli mniej więcej w środku naszego pobytu.
Chodzenie na siłkę zrobiło swoje i w zasadzie pozostaje mi w przyszłym roku 'ujeździć' tylko FIS-owską "Ściankę", także progres jest spory, co oczywiście cieszy! Choć muszę przyznać, że trzeciego dnia miałem już mały kryzys.
Cóż, teraz pozostaje czekać na wiosnę!

Foty

Komentarze

Popularne posty