Reggaeland 2008
Kto nie był niech żałuje. O ile w zeszłym roku trafiłem tam przypadkowo, o tyle w tym była to w pełni przemyślana decyzja. Do tego udało się namówić kilkoro znajomych, także niczego więcej nie trzeba było. Super nagłośnienie, świetna muzyka, extra organizacja i wyluzowani ludzie – tak w skrócie to wyglądało. Brzmienie muzyki jak i jakość najważniejszych zespołów były naprawdę na wysokim poziomie. Zresztą, jeśli komuś nie podobało się to, co na scenie głównej mógł odwiedzić jeden z dwóch namiotów: Jungle'owy lub Soundsystem'owy. My częściej gościliśmy w tym drugim i zobaczenie jak rozkręca imprezę i bawi się z publicznością ekipa Soul Operators...bezcenne :).
Nigdy nie trzeba było czekać w kolejce po piwo, ochrona z podejściem zdroworozsądkowym, teren super (plaża nad Wisłą).
No i ten chill out sobotni, ehh :). Ale to już zrozumieja tylko Ci, co byli. Sorry:).
Posłuchanie dobrej muzy, bratanie się z wyluzowanymi uczestnikami, afterparty w gronie znajomych, performance na polu namiotowym (szacun Goły!), gdy ludzie dołączają się do naszej ekipy, by rzucać cień na skarpę i udawać boginię Shivę :D – bezcenne. A to wszystko za 30 pln :).
Nigdy nie trzeba było czekać w kolejce po piwo, ochrona z podejściem zdroworozsądkowym, teren super (plaża nad Wisłą).
No i ten chill out sobotni, ehh :). Ale to już zrozumieja tylko Ci, co byli. Sorry:).
Posłuchanie dobrej muzy, bratanie się z wyluzowanymi uczestnikami, afterparty w gronie znajomych, performance na polu namiotowym (szacun Goły!), gdy ludzie dołączają się do naszej ekipy, by rzucać cień na skarpę i udawać boginię Shivę :D – bezcenne. A to wszystko za 30 pln :).
Komentarze